Wpisy

  • środa, 25 lipca 2012
    • Kolejne przedmioty dochodzą

      Pełne szaleństwo. Szkolenie nabiera tempa. Wczoraj 8h nawigacji, dzisiaj 4h zasad lotu, jutro kolejne 3. W poniedziałek powrót do meteorologii. Oczywiście to tylko godziny "klasowe". Zgodnie z etykietą kujona dzień przed zajęciami oram materiał na własną rękę, aby zajęcia były dyskusją, a nie zderzeniem z czymś nowym. Mam wrażenie, że to wskazuje na szacunek dla szkolącego, a mnie samemu pozwala jakoś doczekać do zajęć, których nie mogę się doczekać.

      Ale pomijając szkolenie - mam wrażenie, że naprawdę wybrałem świetną szkołę. Zero lansowania, reklamy, marketingu i szkoleń e-learningowych, a za to grupa świetnych, zgranych i zżytych ze sobą maniaków. Każdy ma swoją historię i co jedna to ciekawsza, niezależnie czy to były pilot Mig "twenty-one" czy młodziak od izotopów czy weteran wciąż szkolący z virtuti militari czy w końcu konsul (nie film z Piotrem Fronczewskim)... - wierzę, że nawet po szkoleniu będę tam wpadał od czasu do czasu. Świetni ludzie.

      Nic to - wracam do domu, przerabiam materiał przerobiony, czytam dodatkowe materiały, odpoczynek i przygotowanie do kolejnych zajęć...

       

      Tak szczerze mówiąc to się nawet napawam widokami plakatów na ścianach. Jakiś jestem wygłodniały tej awiacji.

      Swoją drogą - wczoraj wracając z zajęć z nawigacji, posłużyłem się nowozdobytą wiedzą i skręciłem na heading prowadzacy na lądowisko w Kobylnicy. Nigdy tam nie byłem. Taki spokój i cisza w środku miasta. Pooglądałem szybowce wyciągane zlinem i ćwiczenia pilotów helikoptera Policji. Dla większości, która już tu zaglądnie to pewnie nic ciekawego, normalka, bo od 15 roku życia wpadają tam co jakiś czas na szybowce czy spotting, ale dla mnie to wszystko takie jest nowe, fascynujące i elektryzujące. Żałuję tylko, że nie wziąłem aparatu, akurat Policja zaliczyła kosiaka tuż nad moją głową... więcej nie popełnię tego błędu. :) Aparat w plecaku.

      Jutro c.d. zasad lotu i krótka wizyta na EPPK.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      fromzerotohero
      Czas publikacji:
      środa, 25 lipca 2012 00:36
  • czwartek, 19 lipca 2012
    • Szczenięcego zadowolenia ciąg dalszy

      Cały tydzień czekałem na kolejne zajęcia. Dzisiaj pierwsze zajęcia z podstaw budowy samolotu i silnika. Niesamowita atmosfera ośrodka udziela mi się i to cholernie. Mam wrażenie, że jest to jedno z ostatnich miejsc w których uczy się z pasji, z zamiłowania, a nie dla pieniędzy. Banda instruktorów działa tam jak jedna rodzina. Ludzie pojawiają się w firmie z sobą pogadać, powspominać nawet jak nie mają zajęć. Co więcej wszyscy szkolący się są momentalnie do tego kręgu zaliczani. Pojawiłem się dzisiaj przed ośrodkiem jeszcze przed 7 rano. Natychmiast zostałem zaciągnięty na kawę przez jednego z pracowników, bo instruktora jeszcze nie było. Zanim przeczytałem ulotki reklamowe w zasięgu ręki i wypiłem kawę dostałem info, że instruktor już jest. Zanim do niego dotarłem, zdążył już zrobić mi drugą kawę (pamiętał jaką lubię). Usiedliśmy sobie w jednej z sal, pojawił się kolejny instruktor i kolejny. Nagła zmiana planu i zaczynamy zajęcia jednak z innym, rzadziej dostępnym instruktorem.

      Zajęcia prowadzone z dystansem, spokojnie przez człowieka z potężnym doświadczeniem przy jednocześnie nieistniejącym wywyższaniu się (autor polskich podręczników do pilotażu).

      Swoją drogą to wstyd, ale dzięki lotnictwu dziś dowiedziałem się jak działa silnik tłokowy, gaźnik i inne podstawowe elementy silnika :) 

      Nie ma co - wiedzy do obrobienia już mam tony. Zadany materiał z budowy płatowca, konstrukcji silnika, kserówki, odnośniki, materiały z prawa lotniczego do prereadingu przed kolejnymi zajęciami. Więc do roboty!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      fromzerotohero
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 lipca 2012 00:05
  • niedziela, 15 lipca 2012
    • Początek

      Początek był wiele lat temu w 2004 roku gdy szukając pracy znalazłem ogłoszenie o naborze na Cabin Crew w Ryanair. Nie interesowało mnie wtedy lotnictwo, nigdy przez myśl mi samoloty nie przeszły nawet przez sekundę, ale z ciekawości pojechałem na rekrutację... szkolenie w Katowicach przez 5 tygodni i wio do bazy w London-Stansted.

      Mieszkanie w Bishop's Stortford i tak się zaczęła miłość do samolotów. W pewnym momencie nawet wiedziony natchnieniem pojawiłem się w Stapleford Flight Centre, gdzie odbyłem swoją pierwszą i jak dotąd jedyną lekcję latania na C-150. Po roku brutalna rzeczywistość zajrzała mi w oczy gdy z dnia na dzień zostałem zwolniony wraz z dużą częścią swojego kursu z Polski. Pomyślałem "nigdy więcej".

      Zdanie jednak zmieniłem gdy w 2007 roku węgierski Wizzair pojawił się na lotnisku w Poznaniu (do którego miałem zaledwie 2 km z domu) i oświadczył, iż otwiera swoją bazę. Pojechałem na rekrutację o której dowiedziałem się w trakcie jej trwania. Gdy dotarłem na miejsce okazało się, że jest z 700 osób. Kolejne osoby odpadały a ja nie. Zostałem w ostatnich kilkunastu, jako jedyny który przyjechał z ulicy w t-shircie, jeansach i adidasach. Udało się. [KLIKNIJ ZDJĘCIE]

      Kolejne szkolenie... w Katowicach i Wiedniu, 3 tygodnie pracy w Budapeszcie i powrót do bazy w Poznaniu. Tutaj jednak nie nadawałem na tych samych falach co szefowa bazy i dla przykładu jako jedyny zostałem wyrzucony ostatniego dnia okresu próbnego, bez większego wyjaśnienia. Podobno były podejrzenia, że moja skręcona kostka i 3 tygodnie urlopu były nieuzasadnione... cóż, zapłaciłem za "safety first". Pomyślałem "teraz to już naprawdę nigdy więcej".

       

      Znów minęło kilka lat wypełnionych mniejszymi lub większymi niepowodzeniami na polu zawodowym. Z lotnictwa pozostały setki opowieści mniej i bardziej ciekawych, ale takich które sprzedaję każdej nowopoznanej osobie w ciągu kilku dni od poznania. Zawsze jakoś czasoprzestrzeń wokół mnie się tak zakrzywia, że kulka wpada w temat lotnictwa.

      Tym razem jest to wybór najwłaściwszy i jednocześnie najmniej realny. Nie ma żadnego naboru, nie ma żadnej nowej linii. Ostatnie kilka miesięcy spędziłem na poszukiwaniu swojej drogi, nowego kierunku studiów, który dałby mi nowy, konkretny zawód. Jednak rozczarowanie jakiego stopniowo doznawałem spowodowane krętactwem uczelni, naciąganymi kierunkami i niskimi wymaganiami kazał mi porzucić ten temat. Moja głowa w pewnym momencie zboczyła z kursu i wylądowała na lotnictwie. Jeżeli mam kolejne kilka lat spędzić na studiach pożerających czas, pieniądze i nie dających nic w zamian - może jednak postaram się zrobić licencję? Koszty są astronomiczne, gwarancja pracy żadna, ale to ten jedyny właściwy kierunek związany z moimi ambicjami, marzeniami, satysfakcją. Trzeba chociaż spróbować!

       

      Dlatego też wczoraj miałem pierwsze 4 godziny wykładów z meteorologii do PPL(A) w szkole Technika/Aerotechnika pod Poznaniem. 4 godziny spędzone na łakomym chłonięciu wiedzy. Przez ostatnie tygodnie wieczorami siedzę przy książkach, programach edukacyjnych OAT/Transair i poszerzam wiedzę własnoręcznie. Dlatego wczoraj wiedziałem już wszystko to co usłyszałem. Czekam na kolejne zajęcia!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      fromzerotohero
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 lipca 2012 20:05

Archiwum

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa